… ode mnie jest ściana

Czasami, buszując po internecie, można znaleźć takie “mądre” informacje:

Jacek Kaczmarski – Icek Berelbaum – polonofob, dywersant, niegdyś “bard”, kpiarz i szyderca patriotyzmu, katolicyzmu i polskości; publikował w żydokomunistycznej “Gazecie Wyborczej”, tak mówił o swojej rodzinie: Mój dziadek był przed wojną zaangażowanym komunistą, po wojnie zaś komunistycznym dygnitarzem. (…) Wierzył w dziejową misję partii itd. Po wojnie znalazł się więc w kręgach władzy, był ambasadorem w Kambodży, pełnił jakieś dyplomatyczne funkcje w Szwajcarii, potem pracował w ministerstwie oświaty. Z partii wystąpił w 1981 roku. Jego żona, czyli moja babcia (…) pochodziła z rodziny żydowskiej, co jak przypuszczam, nie pozostało bez wpływu na zesłanie mojego dziadka do ministerstwa oświaty po 1968 roku. (wywiad pt. Chce konfrontacji, “Tygodnik Solidarność” z 4 maja 1990 r.)

Zaiste, argumentacja i wybórczy dobór faktów godny Łysiaka w “Rzeczpospolitej Kłamców”. Wystarczyło, że Kaczmarski zaczął odcinać się od etykietki “barda Solidarności” i przestał tworzyć protest songi. Jakby nie można było zrozumieć, że to swoisty komunikat o treści “Hej, ludzie, ja piszę też normalne WIERSZE. APOLITYCZNE!”

Skrajna prawica i skrajna lewica są siebie warte – postawy ewidentnie jednotorowe to droga kończąca się murem. Uderzenie w głowę zaboli, ale cóż – niektórzy muszą się jeszcze trochę nauczyć. Fałszywie pojmowana wolność, zakłamana poprawność polityczna i nadmierny liberalizm w starciu z ksenofobią, źle pojętym patriotyzmem i interesem narodowym. Zwycięzcy nie ma, za to tracą wszyscy. Tak trudno to zrozumieć?

Co dalej? Mam się jednoznacznie opowiedzieć po jednej ze stron, bo inaczej dostanę w mordę za koszulkę z Piłsudskim, bo zbyt prawicowy, albo rosyjskim napisem, bo zbyt lewacki? Na ulicy, która w przyszłości stanie się się polem bitwy między zwolennikami dwóch stron?

Weźcie się czasem zastanówcie… To naprawdę nie boli.

Oczywiście, porozumienie jest niemożliwe. “Z nimi? Nigdy”. Trudno. Ale nie trzeba się przy tym od razu rzucać na ludzi “zdradzających niewłaściwe sympatie”.

Rozmawiałem z ojcem. Ładnie to określił – po jednej stronie głąby i po drugiej głąby, a w środku normalni ludzie. Tylko patrzeć, jak jedni się na drugich rzucą i będzie wojna. Oczywiście najbardziej ucierpimy my – normalni ludzie mający tyle samo wspólnego z jedną i drugą stroną.

To co? W którą stronę od Twojej skromnej osoby należy spojrzeć, żeby zobaczyć ścianę? W prawo, czy w lewo? Jeśli mam być szczery, to zupełnie mnie to nie obchodzi. Przechodzę przez znajdujące się na środku drzwi, żeby znaleźć się na świeżym powietrzu. W sali jest stanowczo zbyt duszno.

Pozdrawiam wszystkich tych, którzy się nie szufladkują.

~ - autor: Łukasz w dniu maj 7, 2009.

Dodaj komentarz