Sunday

Słońce świeci, więc naprawdę wstaję dopiero w południe.

Nikogo nie ma w domu, wszyscy emigrują.

Chyba latam… A było tego tak niewiele…

Niedobrze mi. Pewnie od tej mięty. Wyłączam się, by funkcjonować.

Stoję całkowicie obok i widzę siebie, leżącego bez ruchu na łóżku.

~ - autor: Łukasz w dniu wrzesień 28, 2008.

Dodaj komentarz