High Hopes

High Hopes. Really high hopes. Crashed down, to the ground. They fell, making heavy sound. Boom. And gone.

Szukam Józefa K. Na razie znalazłem Lenina, Jamesa Bonda, worek pieniędzy, dygnitarzy radzieckich i od cholery zjawisk paranormalnych, powodujących, na przykład, uszkodzenia kombajnu. Jeszcze się nie dowiedziałem, czy androidy śnią o elektrycznych owcach, a koty nie chciały ze mną pić. Oczywiście wiedzą, czym pachnie alkohol. Winem nie będę z nimi pił bruderszaftu, to logiczne… Wódki oczywiście nie tykają, uciekają z obrzydzeniem. I ogólnie robią się nieznośne. Bardzo często. Wykorzystują swoją uprzywilejowaną, kocią pozycję, żeby nami rządzić. Są sprytne i chodzą własnymi ścieżkami. Od niechcenia śnią na workach z owsem i łapią przechodzące tu i ówdzie myszy. Nie wszystkie. Można obudzić się rano i znaleźć takiego gryzonia siedzącego w rogu pokoju. A potem jeszcze perfidnie ruszającego wąsikami i patrzącego na właściciela pomieszczenia z zaciekawieniem i wyrzutem, że nie trzyma tu dobrego jedzenia.

Ciiii… podobno śpią. Płeć żeńska w moim domu jest w tym momencie nieco chora i staram się jakoś im ulżyć. Po siostrze prawie nie widać, ale rodzicielkę rozkłada chyba grypa… Cóż, zobaczymy jak to będzie. Chyba pada. A ja cichutko się wymknę, żeby zapalić.

Dziwnie się czuję. Parę osób na drodze i już trochę mi się świat komplikuje. Ale nic to, jakoś to będzie. Mam nadzieję, że jak najlepiej się wszystko ułoży i wszyscy będą szczęśliwi. Może i ja też…? Chciałbym, chciałbym… Jest dobrze, ale czasem… Czasem TO przychodzi wieczorami. Siada mi na ramieniu i szepce wredne słowa, po czym znika i zostawia mi mętlik w głowie. A jak jest późno i nie ma już z kim gadać, to w ogóle niedobrze. I czuję się wtedy nieco samotny. A nawet bardzo…

“I shot John Lennon” w nagraniu Yoko puszczonym od tyłu. A od przodu… Tak, dokładnie tak.

proszę…?

~ - autor: Łukasz w dniu wrzesień 19, 2008.

Odpowiedzi: 3 to “High Hopes”

  1. Koty stanowczo gryzoniami nie są!

    Umieram.
    Tulam.

  2. Pisząc “gryzonie” miałem na myśli myszy… To one mi włażą do pokoju i biegają po nim perfidnie przewracając mi butelki z alkoholem. Koty już raczej nie korzystają ze swojej Schrodingerowatości, chyba im się znudziła.
    Mam nadzieję, że już lepiej…?
    Dziękuję.

  3. Nie lepiej; widząc “myszy’… cóż… Ómarłeś mnie ;)

Dodaj komentarz