To nie zdarza się nam…

- Masz jakieś pomysły, odnośnie tego, co jeszcze można tu zrobić?
Spojrzałem na nią niewidzącymi oczyma. Nie wiedzieć czemu, czułem w tym momencie obrzydzenie do samego siebie i byłem na nią wręcz wściekły.
- Poza polaniem tego benzyną i podpaleniem, żadnych – odpowiedziałem beznamiętnym tonem. Podobnym do tego, jakim spikerzy w TV informują o setkach ofiar czy innych codziennych wiadomości.

Wszystko miało być inaczej. Po raz kolejny wychodzi jak zwykle.
Jak tylko znajdę w tym cholernym bałaganie choć chwilę dla siebie, opiszę wydarzenia niedzielnego poranka. I postaram się w końcu zamienić koncept na opowiadanie. Tak, właśnie to, które obiecałem.

Gdybym był głupi, to żądałbym, podobnie jak CKOD, delegalizacji szczęścia. Ale nie jestem. Poza tym, przyszła refleksja – dlaczego wszyscy mają mieć przejebane, jeśli ja mam? Żeby było sprawiedliwie? Bez sensu, sprawiedliwość to mit. Lepiej, niech będą szczęśliwi, to dużo lepsze dla zdrowia i samopoczucia.
Może i ja kiedyś dostąpię tej łaski…? Szczęście to dobra rzecz…

Prawdopodobnie jednak to nie nastąpi zbyt szybko. Ktoś kiedyś powiedział taką ładną sentencję:

“W tym kraju, żeby cokolwiek osiągnąć, trzeba kogoś wielkiego w dupę kopnąć…”

A ja się do tego nie kwapię. Nie ma mi kto nóg rozbujać.

~ - autor: Łukasz w dniu sierpień 20, 2008.

Dodaj komentarz