Insomniac

Sen nie nadchodzi. Często po prostu przewracam z boku na bok i nie robię nic, starając się zasnąć. Starałem się nawet czytać podręczniki do matmy i do fizyki. Nic nie pomaga.

Bezsenność. Całkiem ciekawy stan. Człowiek zasypia ok. 3-4-5 nad ranem, wstaje ok. 6 i niewiele pamięta. Często jest obolały. Ale cóż, płaci się za niedyspozycję swojego organizmu, czymkolwiek ona by nie była spowodowana. Gdyby to była głupota i “wrednocholerstwo” to już do końca życia nie zmrużyłbym oka.

Raz, dwa, trzy… Cisza. Wszędzie spokój i nic specjalnego się nie dzieje. O, ojciec wstał. To już trzecia? Ale ten czas leci… A tak niedawno kładłem się do łóżka, tak niedawno było jeszcze duuużo przed północą…

Kiedy jutro obudzę się rano, będzie tak samo. Rozejrzę się nieprzytomnym wzrokiem wokół i zapytam sam siebie “Dlaczego nie mogę spać?”. Odpowiedzi nie dostanę, ale się jej domyślam.

“I see the bright lights

it’s the month of july…”

Ciągle chodzi mi to po głowie. Nie Słoneczko, nie zamierzam nic sobie robić, tego nie musisz się obawiać. Po prostu naszły mnie refleksje, że ciągle to pamiętam. Ciągle pamiętam tamten dzień i nigdy go nie zapomnę. Ale jeszcze bardziej pamiętam 27 stycznia tamtego roku. I to ostatnie chcę zapamiętać, bo to jest dobre wspomnienie. Złe wymazuję, niech nie wracają.

Widziałem dzisiaj słońce. Nawet świeciło. Uśmiechnąłem się do siebie. “Tak, jest jeszcze dzień. Jest nadzieja. Jest coś, co nazywamy życiem. Jest szansa na lepsze dni.”

I tego będę się trzymał. A przynajmniej się postaram.

~ - autor: Łukasz w dniu styczeń 3, 2008.

Dodaj komentarz