Teoria a praktyka…

Matka powiedziała mi, że jak na swój wiek myślę zbyt dorośle. Za dużo rzeczy rozważam, wszelkie za i przeciw, każde zachowanie, każdą rozmowę, każde stwierdzenie. Potrafię rozkładać rzeczywistość na czynniki pierwsze i analizować ją aż będę nią wymiotował, by potem móc wyjść i wcielać najlepsze możliwe rozwiązania w życie. To jest teoria. A jaka jest praktyka?

Przesadzam z alkoholem, fajkami, dołowaniem się…Jestem idiotą który wszystko pieprzy nie myśląc, który rani innych, chociaż nie chce tego robić. Odsuwa ich od siebie i nie daje sobie pomóc, chociaż najchętniej rzuciłby się im w ramiona i przytulił. Rani tych, na których najbardziej mu zależy, których kocha najbardziej. Dlaczego? Pomimo tego, że chce czegoś zupełnie przeciwnego? Sam chciałbym to wiedzieć. Dlaczego nie mogę po prostu tego zrobić? Ze strachu, jak zareagują inni? Nie wiem… Na pewno tak… Chciałem się do Ciebie przytulić, zamiast mówić głupoty, zamiast po raz kolejny zniechęcać Cię do siebie. Teraz… teraz czuję że po raz kolejny Cię zraniłem. Nie wiem, czy mi wybaczysz i kiedyś raz jeszcze będę mógł z Tobą porozmawiać, wtulić się w Ciebie i zapomnieć o mrozie na zewnątrz… Chciałbym, ale wiem, że nie zasługuję na to w najmniejszym stopniu, a Ty masz pełne prawo, by mnie znienawidzić i odrzucić.

Nowy rok, nowe postanowienia… Postaram się zrobić wszystko, by się zmienić. Dla Ciebie. I dla siebie. Nie chcę Cię już nigdy ranić. Ani Ciebie, ani tych, którzy są dla mnie ważni.

Chcę, żeby mi się udało. Kocham Cię.

~ - autor: Łukasz w dniu styczeń 1, 2008.

Jedna odpowiedź to “Teoria a praktyka…”

  1. Przeczytałam.

Dodaj komentarz