X
13 styczeń 2007
Na moich oczach rozpada się kolejny związek. A najgorsze jest to, że dręczy mnie niczym nie uzasadnione poczucie winy… tylko dlaczego? Przecież ja nie jestem żadną stroną tego związku…
Prowadziłem z matką dysputy religijne. Zabroniła mi być psychologiem. Podobno procent samobójstw wśród moich pacjentów byłby zbyt duży. A ja tylko stwierdziłem dobitnie, że nie ma czegoś takiego jak trwałe szczęście…
A może i jest? Obiecałem komuś spotkanie…

Dodaj komentarz